wydarzenie

X Harcerska Gra Terenowa "Dęblin"

termin

3 marca 2006 roku - 5 marca 2006 roku

opis

W dniach 3-5 III 2006 odbyła się X Harcerska Gra Terenowa „Dęblin”. Z OSP „Stołpno” wyjechł o godzinie 5 rano patrol „Pożarniczek”, który składał się z pięciu dziewcząt.

W Dęblinie byłyśmy półtorej godziny przed czasem, gra miała zacząć się o godzinie 9.00. Trasa prowadziła z Dęblina do Ryk, została podzielona na dwie grupy A-biało-czerwoną i B-żółto-czarną. Na stacji kolejowej (tutaj był start) czekało już wiele drużyn. Nam udało się wystartować pierwszym na trasie B. Szło się łatwo, droga nie sprawiała większych trudności. Punkty, które znajdowały się na trasie, były oznaczone literami, z których później miałyśmy ułożyć hasło. Końcem tej trasy była Komenda Hufca w Rykach, do której dotarłyśmy jako pierwsze. Na mecie czekało na nas zadanie składające się z toru przeszkód. Polegało ono na tym, że w pierwszej kolejności cztery osoby z patrolu miały ciągnąć pięć opon przyczepionych do sznura. Przeciągnąć je dookoła drzew i powrócić tam, gdzie zaczęły. Następnie już w pięć osób trzeba było biec pod i nad ustawionymi na skrzynkach deskami. Potem przez równoważnie, slalom i pod koniec na noszach musiałyśmy przenieść jedną dziewczynę z patrolu pod ławkami i dobiec na metę. Po ukończeniu tego zadania mogłyśmy w końcu odpocząć i zjeść gorący rosół. Kiedy większość patroli doszła do końca, ruszyliśmy na czele z zastępcą komendanta do szkoły. Gdy już wszyscy byli na miejscu i zakwaterowali się, odbył się „kominek”. Komendant Hufca Dęblin, przywitał wszystkich, przedstawił kadrę i prosił o zaprezentowanie się patroli. Po tych wszystkich wystąpieniach był czas wolny, my poświęciłyśmy go na odpoczynek i sen.

W sobotę wystartowałyśmy o godzinie 8.55. Początek naszej trasy już znałyśmy, więc łatwo nam było dotrzeć na pierwsze punkty. W tym roku cała trasa składała się na początek z sześciu punktów medycznych, a następnie sześciu technicznych. Pierwszym zadaniem było opatrzenie rannego, któremu wybuchła w rękach petarda. Każdy patrol musiał korzystać z własnej apteczki, która nie zawsze spełniała wymogi określonego zadania. Nam w pierwszej konkurencji poszło dość sprawnie, lecz nie obeszło się bez błędów. Gdy doszłyśmy do kolejnego punktu zaczęły się kolejki. Kiedy nadeszła nasza kolej, miałyśmy za zadanie rozpocząć proces reanimacji, było to dość proste lecz nie wytłumaczone przez punktowych. Na trzeci punkt chciałyśmy skrócić sobie trochę drogi, lecz nie wyszło nam tak, jak sobie to zaplanowałyśmy, jednak szybko nadrobiłyśmy stratę. Trzeci punkt nie był po drodze trzeba więc było zboczyć z trasy ze dwa kilometry i wrócić. To zadanie polegało na uratowaniu dławiącego się chłopaka, tutaj poradziłyśmy sobie szybko i sprawnie. Przy okazji uprzedzili nas, że nie ma następnego punktu. Kiedy dochodziłyśmy w miejsce czwartego zadania, okazało się, że jest tu punkt trzeci dublowany, więc wyszło, że niepotrzebnie przeszłyśmy parę kilometrów. Kolejny punkt był trochę przeniesiony z trasy, ale udało się nam do niego dotrzeć. Tutaj musiałyśmy udzielić pomocy człowiekowi, który miał odrąbaną rękę. Te zadanie poszło nam bezproblemowo, poszkodowanemu została udzielona pomoc, a odnaleziona ręka odpowiednio zabezpieczona. Ze znalezieniem ostatniego punktu medycznego miałyśmy kłopoty, lecz jakiś patrol wskazał nam drogę. Gdy doszłyśmy do punktu musiałyśmy trochę poczekać. Na tym punkcie był narciarz, który złamał sobie nogę. Trzeba było delikatnie odsunąć go od drzewa i usztywnić nogę. Po zakończeniu tego zadania ruszyłyśmy na pierwszy punkt techniczny. Te zadanie polegało na przeskoczeniu przez wszystkich zawodników belki przyczepionej na sznurze do drzew. W tym zadaniu jako same dziewczyny w patrolu mogłyśmy sobie pomagać, uzyskałyśmy czas 29 sekund. Z tego punktu chciałyśmy skrócić sobie drogę i udało nam się to, wyprzedziłyśmy cztery patrole, ale i tak musiałyśmy czekać ok. jednej godziny na naszą kolej. W tej konkurencji trzeba było dwa razy ułożyć jak najwięcej skrzynek jedna na drugiej. Nam jako jednym z nielicznych patroli udało się ułożyć jedenaście skrzynek. Z tego punktu wyruszyłyśmy na następny dla nas już ostatni, ponieważ spędziłyśmy tutaj 1,5 godziny do zmroku. Na tym punkcie dwie, osoby musiały zjechać na linie, a jedna ponazywać poszczególne części sprzętu alpinistycznego. To zadanie poszło nam bezbłędnie, ponieważ nasza jedna zawodniczka interesowała się tego typu sportem. Zrobiło się już ciemno, więc pozostało nam tylko dojść do szkoły, po drodze spotkałyśmy jeszcze trzy patrole, które trzeba było doprowadzić do końca. Po zameldowaniu się na punkcie mety mogłyśmy trochę odpocząć. Gdy zjadłyśmy tradycyjną grochówkę, odbyła się odprawa kapitanów, gdzie okazało się że będzie jeszcze jedna konkurencja, strzelanie z wiatrówki. Z każdego patrolu poszły dwie osoby, które miały po dwa strzały w tarczę. Nasz patrol nie wypadł najlepiej, ale jako jedyne ustrzeliłyśmy 10. Po tym wszystkim pozostało tylko czas na sen.

Następnego dnia rano trzeba było się spakować i po sobie posprzątać. Później wręczono nam upominki i puchary dla najlepszych drużyn. Nam nie udało się tym razem stanąć na podium. W grze brało udział 26 patroli, więc konkurencja była duża, lecz my na pewno znalazłyśmy się na pierwszej dziesiątce.

foto (opis + powiększenie)

2006.03.03 - HGT - Patrol na trasie gry terenowej.

2006.03.03 - HGT - Szło się łatwo, droga nie sprawiała większych trudności.

2006.03.04 - HGT - W tej konkurencji trzeba było dwa razy ułożyć jak najwięcej skrzynek jedna na drugiej. Nam jako jednym z nielicznych patroli udało się ułożyć jedenaście skrzynek.

2006.03.05 - HGT - zakończenie zmagań startujących w HGT patroli.

Opis: Agnieszka Paluszkiewicz (10 marca 2006 roku)

Foto: Izabela Rygier

<<poprzednia

wydarzenia 2006

następna>>